Rozkminy

Rozsypany

13 stycznia 2014 • By

Czasem się człowiek zupełnie rozsypie.

Głowa turla się po przedpokoju, jedna ręka pod regałem, druga ręka pod komodą, serce na podłodze przyjmuje fakturę dywanu.

I tak człowiek leży. Nic w nim nie trzyma się kupy.

Ale nie można długo żyć w rozsypce. Człowiek powinien wziąć się w garść!
Łatwo powiedzieć – kiedy jedna ręka pod regałem, druga pod komodą – o żadnych garściach nie ma mowy.

Więc może trzeba się pozbierać. Pozbierać, proszę bardzo. Trzeba pozbierać siebie i wszystkie swoje części. Czyli jedną rękę trzeba wygrzebać spod komody, drugą spod regału. Głowę wytaszczyć spomiędzy wieszaka a pudła na parasole. Oczy też wracają na swoje miejsce, choć perspektywa sufitu zupełnie zmieniła ich spojrzenie na świat. A nogi znów są w pozycji pionowej.

Człowiek w końcu zebrał się w sobie, teraz lepi kawałek do kawałka. Idzie mu całkiem sprawnie, tylko z sercem ma mały problem, jeden z kawałków chyba pożarł pies.

A potem człowiek może ruszać dalej. Żadnych śladów rozsypki. No, może głowę przytwierdził niezbyt równo, więc teraz patrzy na świat spode łba.

 

***
Podczas realizacji tego tekstu nie ucierpiała żadna część ciała.
Wszelkie podobieństwo do  zdarzeń i części ciała rzeczywistych jest zupełnie przypadkowe.