Ona i on

Ratunku, mąż w delegacji!

18 lutego 2016 • By

Słomiana wdowa – każda z nas nią kiedyś była.
Z mężczyzn już są takie złośliwe bestie, że czasem wyjeżdżają. Jeden na półroczny rejs po morzu, drugi na tygodniową delagację, a jeszcze inny na obiadek do mamusi.

K. wyjeżdża niemal co tydzień na 2-4 dni. Żeby nie było zbyt miło (tak jakby teraz było) te 2-4 dni obejmują weekend. Wspólne soboty to takie nasze małe Boże Narodzenie. I jak tu żyć? Płakać w poduszkę i umierać z tęsknoty? Wściekać się i rzucać nienawistne spojrzenia zakochanym w parku? Ta druga opcja długo wydawała mi się najlepszym rozwiązaniem. Ale w końcu poszłam po rozum do głowy. Kobieto, facet wyjechał! Chata wolna, to twój czas! Ale co z tym czasem zrobić?

  1. Wmów sobie, że jesteś dzielna i niezależna. Inni też będą tak myśleć. Nie zdradzaj im tylko, że do szafy i pod łóżko zaglądasz na wszelki wypadek uzbrojona w nóż, a kiedy do sypialni wtargnie świerszcz, śpisz w kuchni na kanapie.
  2. Spędź czas bez mężczyzny efektywnie. Zaplanuj, że odpowiesz na maile, doczytasz niedokończone książki, wybierzesz się do muzeum. Wszystko po to, żeby ostatecznie osiągnąć intelektualne dno, gapiąc się na żenująco słabe seriale, do oglądania których nie przynałabyś się nawet własnemu odbiciu w lustrze.
  3. Zorganizuj babski wieczór. Nie ma to jak pogaduchy przy winie z najlepszymi kumpelami. Oczywiście pod warunkiem, że jeszcze masz koleżanki, które każdej wolnej chwili nie poświęcają swojemu facetowi / dzieciom albo intensywnym poszukiwaniom księcia z bajki.
  4. Wybierz się na samotny shopping. Wyjątkowo nie musisz korzystać z wzorca wspólnych zakupów, który sprzyja zachowaniu twojej psychicznej równowagi i właściwemu jing-jang związku. (Wchodzicie do sklepu. Namierzasz obiekt. Przymierzasz. Pasuje – bierzesz. Nie pasuje – odkładasz. Wychodzicie.) Rusz w dzikie tango po sklepach, jak pies zerwany z łańcucha przerzucaj góry ubrań na wyprzedażach. I z politowaniem patrz na facetów, którzy smętnie czekają na swoje wybranki przed przymierzalniami. Jak one mogą i to robić? (I sobie?)
  5. Po powrocie do domu oddeleguj płaszcz i torebkę na kanapę, buty zrzuć ostentacyjnie na środku kuchni, pokaż język górze naczyń w zlewie, a na koniec w euforii wyrzuć wszystkie ubrania z szafy. Nawet po tym nikt nie nazwie cię bałaganiarą! (Oczywiście przed powrotem lubego stul uszy po sobie i posprzątaj ten burdel.)
  6. Na koniec zaparz aromatyczną herbatę, rozsiądź się wygodnie w fotelu i wsłuchaj się w błogą ciszę… Po czym uświadom sobie, że ta cisza ci się wcale nie podoba i że w pustym domu jest ci po prostu cholernie smutno…Wtedy jednak patrz punkt pierwszy.
    Dasz radę, to tylko kilka dni!