Życie

Pan od literatury

15 października 2015 • By

Był taki smutny i zaskoczony, kiedy milczeliśmy na pierwszych zajęciach. Siedzieliśmy ze spuszczonymi głowami wokół jego stołu, a on patrzył na nas z miną bezbronnego dziecka. Więc przygotowujemy się sumiennie, żeby nie ranić go naszą niewiedzą.

Podskakuje wystraszony słysząc dzwonek własnego telefonu, jakby stale dziwiło go istnieniu tego wynalazku. Szuka go w bezkresnych kieszeniach za dużej marynarki. Zakłopotany macha długimi rękami i rozlewa kawę na stosy notatek i kaset VHS.

Kobiety patrzą na niego z rozczuleniem. Chcą gładzić go po posiwiałych włosach. Chcą prasować jego koszule, strzepywać pyłek z za dużych marynarek, przypominać o drugim śniadaniu. Ale on jest już zajęty.  Swoim czasem musi się dzielić z Horovitzovą, Pujmanovą, Svobodovą i parą innych kobiet. Nie są o siebie zazdrosne, nie przeszkadza im ta poligamia. Nie wołają późnym wieczorem „Odłóż tą książkę i chodź do łóżka”. Nie strofują, że czas zrobić porządek z tymi papierzyskami, przy jedzeniu się nie czyta i co też mu przyszło do głowy, trzymać książki w łazience.

Koszule prasuje sobie sam na kuchennym stole. Najpierw odgarnia z niego książki i notatki, odsuwa puste kubki po kawie. Prasuje kołnierzyk i przód koszuli. Po chwili rezygnuje z tylnej części i rękawów. Najwyżej nie zdejmie marynarki.