Ona i on

Nieporadnik panny młodej

16 września 2015 • By

Sezon ślubny zbliża się ku końcowi… Ale kolejny sezon przecież już za rok! Najwyższy czas zarezerwować salę ślubną, umówić się na lifting i rozpocząć wielkie przygotowania! Z pewnością przyda ci się również kilka złotych rad od doświadczonej panny młodej.

Książę jest tylko jeden

Jeżeli lubisz sporty ekstremalne, zacznij ambitnie. Wyjedź z Polski za granicę i spotkaj tam swojego przyszłego męża, który pochodzi z kraju X. Postanówcie się pobrać
w miejscu obecnego zamieszkania, czyli w kraju Y.  Będziecie mieć biurokratyczny ubaw po pachy. Dostarczanie zaświadczeń, które nie istnieją i zaświadczeń
o nieistnieniu nieistniejących zaświadczeń staną się waszym chlebem powszednim. Polska ambasada bowiem niczym lwica będzie bronić cię przed małżeństwem z obcokrajowcem. I to jeszcze na obczyźnie! Fuj!

Dobra organizacja to podstawa

W kwestiach organizacyjnych masz dwie możliwości:
1) Wyprawić weselicho jak Pan Bóg przykazał, z dziesięcioma druhnami oraz pieczonym prosiakiem o północy i zacisnąć zęby, jeśli nie będzie ci się to podobać.
2) Zrobić po swojemu i zacisnąć zęby, bo nie będzie się to podobać twojemu otoczeniu.

Jeżeli zdecydujesz się na opcję numer dwa, zaciśnięcie zębów może nie wystarczyć. Będziesz zaciskać również pięści, wysłuchując dobrych rad koleżanek, który swój ślub mają zaplanowany ze szczegółami odkąd opuściły przedszkolne mury, a salę weselną rezerwują już po pierwszej randce, więc w końcu coś na ten temat wiedzą! Moja droga, ślub bez dwunastu słodkich dziewczynek sypiących przed wami płatki róż, to fatalny błąd! To może chociaż obrączki przyniesie wam uroczy piesek, a w powietrze wypuścicie milion baloników? Naprawdę na ślubie nie będziecie mieć żadnego koloru przewodniego? Może jeszcze się zastanów. Nie zapomnij, że musisz mieć coś niebieskiego, coś pożyczonego, coś nowego, coś brudnego, coś ukradzionego i coś obślizgłego. I przede wszystkim jesteście pewni, że chcecie się pobrać w lipcu? PRZECIEŻ TAM NIE MA R!

 Bądź księżniczką

Nie chcesz wystąpić na ślubnym kobiercu w białej bezie, a w dodatku jesteś z metra cięta? Przybierz barwy wojenne, bo twoje polowanie na sukienkę będzie przypominać pogoń za dzikim zwierzem. Nie licz w tej kwestii na pomoc swojego wybranka. Dla niego równie dobrze mogłabyś iść do ślubu w szlafroku, bo “przecież i tak będziesz mu się podobać”. W rzeczywistości interesuje go wyłącznie to, jak po wszystkim zdjąć z ciebie to cholerstwo.

Na pytanie “A co z włosami?” cierpliwie odpowiadaj, że będziesz mieć warkocze po kolana, nawet jeśli od lat masz fryzurę á la chłopczyca. Jeżeli lubisz igrać z ogniem, możesz również na kilka tygodni przed ślubem entuzjastycznie zareagować na
“A może spróbujemy czegoś nowego?” rzucone od niechcenia przez twoją fryzjerkę. Potem będziesz krzyczeć z przerażenia po każdym przypadkowym spojrzeniu w lustro, ale czy nie było to warte tego dreszczyku emocji?

Jesteś ostatnią sierotą i z każdego urlopu przywozisz pamiątki w postaci siniaków i poobdzieranych kolan? Specjalnie dla ciebie wypróbowałam niezawodny sposób na zamaskowanie brzydkich blizn, które nijak nie pasują do kreacji ślubnej: upadek z roweru dwa dni przed ślubem. Możesz być pewna, że do wesela się nie zagoi, ale za to świeże rany skutecznie odwrócą uwagę od starych blizn.

Podaruj sobie chwilę relaksu

Długi sen przed ważnym wydarzeniem to połowa sukcesu. Wyśpij się więc porządnie,
a wszystko ci się uda. Nie licz na to przed ślubem. Tej nocy bardziej niezawodne od tej zasady okaże się prawo Murphy’ego. Świerszcz schowany za szafą nie da ci usnąć, kilka razy obudzisz się z krzykiem, bo w snach na ślubnym kobiercu spotkasz wszystkich swoich byłych, a sąsiad o siódmej rano obudzi cię subtelnym dźwiękiem wiertła udarowego. Na szczęście siedem warstw pudru poradzi sobie z każdymi cieniami pod oczami.

Udało ci się oprzeć pokusie zmienienia daty ślubu bez informowania o tym gości, więc wreszcie nadszedł ten wielki dzień. Wszystko jest dopięte jest na ostatni guzik,  w dodatku z natury nie masz skłonności do paniki. Bez obaw – na pewno znajdzie się jakaś samozwańcza druhna, która zadba o odpowiednią atmosferę przedślubnej histerii.

Żyjcie długo i szczęśliwie

Po miesiącach spędzonych na walce z urzędami, żmudnej papierologii, przedślubnej logistyce i innych atrakcjach, w końcu jesteście mężem i żoną – gratulujemy! Od razu po ślubie zapiszcie się na wizytę do poradni małżeńskiej. Szok spowodowany ustąpieniem wrażeń związanych z przygotowaniami prawdopodobnie stanie się przyczyną waszego pierwszego małżeńskiego kryzysu.

***

Wygląda przerażająco? Bez obaw, to tylko krzywe zwierciadło. W rzeczywistości przygotowania ślubne poszły nam dość gładko i w miarę bezboleśnie (pomijając upadek z roweru). Dzień ślubu, wbrew ostrzeżeniom życzliwych, również nie okazał się być istnym piekłem na ziemi. Ośmielę się stwierdzić, że było wręcz przeciwnie. Ale o tym innym razem 😉